szukaj w

Utwór: W.D.C.S.D. kończy

  • wykonawca: WWO
  • wyświetleń: 1064

Wszystko dobre co się dobrze kończy
   Wszystko złe co się kończy źle ach co za dzień x2
   Nigdy nie jest tak źle by nie mogło być gorzej/
  
   Mój styl życia słowiański nie zachodni
   W Warszawie upał będzie ze 40 stopni
   Słońce duże natężenie korków
   Do tego widok bro stwarza mi potworków
   Omija mnie wkurwiony od wtorku
   Żaden ruch intratny się nie trapił
   Tym się nie będę martwił
   O kurwa dzwoni telefon /halo/
   Pewnie długobiorcy
   W tym czasie trąbi jakiś typ z twarzą dozorcy
   Bo uważa jak ma furę i się śpieszy to jest lepszy?
   A ja to pieprzę po zebrze
   Druga strona ulicy kaleka żebrze
   Nie mówiąc dalej ...... w metrze wychodzę stamtąd na powierzchnie
   Wreszcie co za dzień może temat bezsprzeczny
   Okular przeciwsłoneczny zakładam
   Idę dalej przed siebie bez namysłu
   Nie postradałem jeszcze zmysłów
   Tak powiadam na przystani siadam
   Na moment dzwoni do mnie ziomek
   Widzę list gończy a brakuje rozpiski
   W rozmowie przeszkadzają mi piski
   Fury jakiegoś wariata układa się historia
   Pomyśląc co dalej robię
   Przypominam sobie że byłem umówiony
   I znowu wkurwiony cały dzień nie może być stracony
   Nie nie może być stracony /nie może być stracony/
  
   Wszystko dobre co się dobrze kończy
   Wszystko złe co się kończy źle ach co za dzień
   /nigdy nie jest tak źle by nie mogło być gorzej/
  
   Feralnie już w niedziele
   Nocne wyjście w teren niezwieńczone panele
   Krótki sen nowy dzień i od rana ...............
   Ruszam bez śniadania szybkim krokiem
   Prawie doganiam 708
   Szoref drzwi zamknął mi przed nosem
   Kłopot dla mnie owszem
   Taryfa kosztuje krocie ja nie śmierdzę groszem
   Czekam
   Naście minut potem już w samolocie ścisk zajęty każdy fotel
   Typ śmierdzi potem goro dziś
   Chce mi się pić wszystko to pół biedy
   W myślach klne spóźnie się jak muza wtedy
   Sam na tym stracę południe tymczasem
   Zastanawiam się ........ idąc placem
   23 lata za pasem
   Może powinienem mieć żonę stałą pracę
   Własny wóz o literach myślę już
   Sięgam po markera kurwa wylał tusz
   Co za dzień co już pech mnie spotyka
   Jest pośpieszna bryka
   Wrogie spojrzenia Warszawiaków
   Specyfika teraz Chmielną pomykam
   Obok Atlantika czuję skuna znajomych spotykam
   Szybki buch u repeta dzięki styka
   On mnie leczy mnie za bieta
   W kieszeni ostatnia moneta
   Byłem pewien że to 5 a to 1 zeta
   Nie przejmuję się przemierzam deptak
   Wnet policja dopadli mnie bandą
   Danych dyktando i z grandą choć wiem że nic nie znajdą
   I tak wkurwiam się jedyna co cieszy mnie
   Tager skleił JWP co to znaczy wiesz jeśli nie dowiedz się /dowiedz się/
  
   Wszystko dobre co się dobrze kończy
   Wszystko złe co się kończy źle ach co za dzień x2
   /nigdy nie jest tak źle by nie mogło być gorzej/
  
   Najedzony do syta w kieszeni flota w grubych plikach
   Obok master visa amex
   Jaki sens ma więc to co mówię sam wiesz
   Obok Zet Trójka beta czekaj
   Czy to nie ta sztuka w środku siedzi z reklamy palmersa
   Przecież widzę ją codziennie kiedy mijam supersam
   I budzę się zapadam w chwilową próżnię
   Niechętnie się podnoszę i obracam żaluzje
   Za oknem biura centrum samochody instytucje
   Spieszący się przechodnie próbujący się nie bać
   W kraju gdzie na jeden banknot
   Przypada czterech co chcą go zajebać
   Alarmy bez przerwy
   Winda się zacięła między parterem a pierwszym nerwy
   Chyba gdzieś zgubiłem klucz do Gerdy
   Ostatnie blachy dwie gorąco pić się chce automat z colą
   Sami wiecie że czasami się pierdolą
   Zeżarł mi monetę dostał kopa
   Już myślałem że wypadnie mi sześciopak
   Co za niefart mnie dopadł
   Psy spisywanie wczuci w swe zadanie jak na ekranie
   Co się jeszcze stanie co za dzień
   Narzekanie nic tu nie da wiem
   Obok mnie typek nie zrobił sekwencji
   Ja idę przecież bez złych intencji
   Jak u Mor W.A ironia losu sił nie szczędzi
   Zawzięta bo gdybym szedł sprzątnąć prezydenta
   To byłoby spokojnie tak jak w święta
   Wbitka do tramwaju ledwo drzwi się zamknęły kanar
   Nie przyciąłem choć ta japa jest mi znana
   Przez pierwsze trzy pytania polewam chama
   Później światła wybitka awaryjne otwierania kocioł
   Jak w dziecięcych czasach przy pasach
   Saluto znów władza
   W czym ja im kurwom przeszkadzam
   Droga jeszcze długa zajaram szluga ostatni
   Ledwo zapaliłem zgadnij co najstarszy z patentów
   Mój dyliżans już wyjechał zza zakrętu
   Wbitka na przedzie jak zwykle dom starców
   Powoli się przeciskam na tyły pojazdów
   Na przegubie zajebiste dwie turystki
   Jedna się nachyla tak że widać cycki
   Druga siedzi rozkraczona pokazując wszystkim na zakrętach
   Jaką ma bieliznę uśmiechnięta omawia jakiś business
   Widać że lubi fitness
   Ja zerkam na ulicę korki jak zwykle
   Stoję chyba już godzinę na następnym przystanku się zawinę
   Koleżkę wydzwoniłem z którym się umówiłem
   Wtedy głosowa poczta pożera mi ostatni kredyt
   Zębów zgrzyt co to za czarna seria
   Tylko spokojnie wkurwia mnie już jak galeria
   O ktoś dzwoni do mnie
   Padła mi bateria
  
   /nigdy nie jest tak źle by nie mogło być gorzej/

Reklama

Serwis udostępnia teksty piosenek w celach edukacyjnych i informacyjnych, wyłącznie do użytku prywatnego. Prawa autorskie tekstów są własnością ich twórców.

Tworzenie stron WWW | gry | Szkolenia | Perfumy Versace | olej | BigBrother postacie | prawo jazdy warszawa wola | komputery | kujonek | Mapa Zakopanego | Sounds | sznaucer miniaturowy | Kredyty bankowe | Drogi | Banki internetowe