search for

Lyric: Epitafium dla Brunona Jasieńskiego

  • artist: Jacek Kaczmarski
  • seen: 804

Europa się wędzi, niby łosoś królewski,
   W dymie gazów bojowych, wbita na złoty hak,
   Żre się kucharz francuski z szefem kuchni niemieckiej,
   Z ryby tak smakowitej - co przyrządzić i jak.
  
   Żaden stary się przepis nie wydaje jej godny,
   Tak czy siak trzeba będzie rybę przeciąć na pół,
   Już rozpruto podbrzusze, płynie z głębi jam rodnych
   Czarny kawior narodów politykom na stół.
  
   A ja wdycham Londynu grypogenne opary
   I Paryża smakuję zgniłowonny rokwor,
   Po La Manchy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
   Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
  
   A mój port jest w stolicy krasnolicych Azjatów,
   Gdzie w moździerzu historii nowy utrze się lud,
   Tam mi kałmuk otworzy duszę swoją jak bratu,
   Tam pod ziemią bogactwo siarki, węgla i rud.
  
   Tam poeci kieszenie mają pełne dolarów
   I za szczęście historii przelewają swój tusz,
   Tam czerwieńsze od krwi są cumulusy sztandarów,
   Od sztandarów zaś pąki pierwszomajowych róż.
  
   Tam ja, Polak i były obywatel Europy,
   Pieśń rozwinę i formie nową nadam tam treść.
   Bataliony poetów będą lizać mi stopy,
   Ja im mannę gwiazd sypnę, żeby mieli co jeść!
  
   Bruno Jasieński: niemieckie imię,
   Nazwisko polskiej szlachty,
   Żyd, komunista, bywał w Rzymie,
   Paryskie miał kontakty.
  
   W Moskwie sądzony za szpiegostwo,
   Skazany i zesłany.
   Zaginął gdzieś po drodze -
   Odtąd los jego jest nieznany.
  
  
  
   Drogą białą jak obłęd, w śnieg jak łajno mamuta
   Idę młody, genialny, ręce łańcuch mi skuł.
   Strażnik z twarzą kałmuka, w moim płaszczu i butach,
   Żółte zęby wyszczerza, jakby kwiat siarki żuł.
  
   Nagle widzę, żem w raju po lodowej podróży,
   A on - Bóg mój, którego czciłem wam wszak na złość!
   Mam więc Boga takiego, na jakiegom zasłużył,
   A tam trup mój, biedaczek, zmarzł już całkiem na kość!
  
   Pan zaś spluwa żółtawo, smarka w palce bez chustki
   I na krzesło "stół" mówi, a na stół mówi "stoł".
   Patrzy kucharz niemiecki wraz z kucharzem francuskim,
   Jak łososia z kawiorem między zęby już wziął.
  
   Sok po brodzie mu płynie, niewątpliwie czerwony,
   Łyka skórę i ości, wyssał oczy i mózg.
   Wszak przez wieki ten łosoś był dla niego wędzony,
   A on czekał cierpliwie - ciemny Bóg pustych ust!
  

Advertising

Copyrights of lyrics presented on this webpage belongs to artists

pozycjonowanie stron www | apartamenty w hiszpanii | Karpacz | rent a car balice | Wyszukiwarka mp3 | Gry | materace | Gry | Śmieszne obrazki | Katalog Namo | Modne fryzury | programy | kibice | imuzyka | Euphoria Perfumy